Czas uchylić rąbka tajemnicy, czyli napisać słowo o postępie prac nad monodramem. Z reżyserką Małgorzatą Szyszką kończymy domowe próby czytane. (Na zdjęciach my na początku prób.) Za moment wejdziemy na scenę. Wtedy napiszę słówko o scenografii, nad którą pracujemy wszyscy troje.

Ja w czasie zażartej dysputy nad kształtem postaci…

…a to… reżyserka. Też w zażartej dyspucie.

A teraz czas na słowo o… rekwizytach. Dzięki firmie Venezia mamy już buty dla Antoleńka. To jeden z ważniejszych rekwizytów, bo w czymś trzeba po scenie chodzić… Buty muszą wyglądać na takie, które noszono sto lat temu. 

Garnitur się szyje, a konkretnie szyje go nam Danuta Niemczyk, która do pracy nad garniturem przygotowywała się studiując i zdjęcia Antoleńka i fotografie z epoki, a także książki o historii mody ubiorów.

Czapkę przygotowuje pani Cieszkowska z firmy Cieszkowski, szyjącej czapki od 1864 roku. Jest duże prawdopodobieństwo, że te czapki, które na dwóch fotografiach ma na głowie Antoleniek, zostały uszyte przez jej przodków.

Osobną sprawą są drobne rekwizyty używane przez Antoleńka w trakcie spektaklu. Na przykład taki zegarek… Do garnituru szyta jest kamizelka… W kamizelce musi być kieszonka na zegarek. W końcu bohaterowi w Sanatorium w Szafranowie czas dłuży się niemiłosiernie. Gdy brana była miara na kamizelkę i szyta specjalna kieszonka korzystaliśmy z zegarka, który dała scenarzystka Małgorzata Karolina Piekarska (prawnuczka Antoleńka). Zegarek należał do drugiego jej pradziadka Ludwika Piekarskiego. Ale jak z takim  zabytkowym zegarkiem podróżować potem po Polsce, a zwłaszcza za granicę np. na wschód? Postanowiliśmy poszukać czegoś „epokowego”, ale współczesnej produkcji. Udało się! Na internetowej aukcji kupiliśmy za niecałe 25 złotych zegarek, którego sprzedawca określił mianem „zegarka dla kolejarza”. No czyż nie wymarzony dla Antoleńka?  Poniżej porównanie obu zegarków. Oryginalnego z epoki z tym „retro” współczesnej produkcji.

Poniżej koperta zegarka „retro” awers, rewers i cyferblat.

Antoleniek pisze listy… czym? Tu przydałoby się pióro i kałamarz. Z „przydomowego muzeum” wzięliśmy pióro jeszcze sprzed wojny oraz kałamarz retro, ale współczesnej produkcji kupiony kiedyś na internetowej aukcji. Jest też ulubiona książka Antoleńka, czyli oryginalne Quo Vadis z 1902 roku, autorstwa Henryka Sienkiewicza, jego ulubionego pisarza. Są tez epokowe binokle i futerał. Być może te rzeczy należały do niego, ale nie mamy pewności.