Pisałem kiedyś o matce Antoleńka Emilii z Wróblewskich. Tej, która pomagała powstańcowi styczniowemu i w zamian za tę pomoc dostała od niego namalowany akwarelą obrazek, na którym w rogu jest namalowany jej monogram z kwiatów, czyli litery E.W.

Otóż dziś, przy okazji nagrania pewnego programu telewizyjnego, znaleźliśmy jej fotografię z dzieciństwa. Jest na niej z trójką rodzeństwa, których imion dziś nikt już nie zna. Emilia, panna w białej sukience.

Czyż nie widać, że to ta sama, która na tym zdjęciu poniżej, już jako starowinka, siedzi przed swoim domem przy ulicy niegdyś Nowoaleksandryjskiej, a dziś Puławskiej?