Weszliśmy wczoraj na chwilę na próbę na scenę Klubu Kultury Saska Kępa. Wszystko po to, by ustawić światła, sprawdzić sprzęt i tak dalej… Jak było? Oto fotorelacja…

A ponieważ przy okazji okazało się, że obsługa sceny myślała, że dla potrzeb Święta Saskiej Kępy myśmy sobie tę Saską Kępę w listy wpletli sztucznie, więc… corpus delicti, czyli na dowód list…

Nie wiem co się stało, czy na Saskiej Kępie atramentu zabrakło, czy Karolka do lali pojechała, bo 10 dni jak przyjechałem, a 2 tygodnie jak wyjechałem z domu, a listu ani pocztówki nie otrzymałem od nikogo – może źle adresujesz Karolciu, czy też może obraziłaś się na mnie za co (Ty obrażasz się o byle co) i nie raczysz pisać, ha trudno, ja odwdzięczam Ci się za to i bazgrzę.