Z wąsami jest tak, że zapuścić można, ale czeka się na to dość długo. Antoleniek miał wąsy. Dla potrzeb spektaklu też muszę je mieć. „Wyhodować”, czyli zapuścić nie mogę, bo poza monodramem mam jeszcze inne zobowiązania artystyczne. Dlatego potrzebne były wąsy sztuczne. Wąsy zafundowała mi Joanna Nowrotek – telewizyjna charakteryzatorka i miłośniczka ekologicznego wykorzystywania odpadów. Robi z nich biżuterię we własnej firmie „moje-śmoje”.  Wąsy wymagały jednak przycięcia. Dlatego udałem się do Joanny, bo jednak co fachowiec od charakteryzacji to fachowiec! Na zdjęciach poniżej żmudna praca Joanny nad wąsami.