Antoleniek pisze, że nudzi się w tym sanatorium. Rozrywek nie ma zbyt wiele: krokiet, stare pianino, książki i spacery… Myślę, że wiem, czemu nie wynaleziono jeszcze maszyny do przenoszenia się w czasie. Przecież gdyby taki Antoleniek z tego swojego 1913 roku trafił do 2013 i zobaczył: telewizję, komputery, internet – chyba by zwariował. A tak… spokojniutko pił kumys. 188 butelek.

Zwyczaj w sanatorium jest taki: o 8-ej rano dzwonią na śniadanie (na Kępie wtedy 6-ta), herbata z mlekiem lub bułki z masłem. O 12-ście 2-gie śniadanie -  mięso jakieś smażone i coś słodkiego. Obiad o 5-tej, zupa z mięsem, dwojakie pieczyste i legumina. O 8-mej kolacja, herbata lub kawa; rano między 8-mą i 12-stą trzeba wypić dwie butelki kumysu, między obiadem a kolacją drugie dwie. Butelki duże jak od kwasu. Takich butelek mam wypić 188. Mamy łaźnię, wannę i kąpiel  w rzeczce. U doktora – nic złego w płucach nie znalazł. Tylko orzekł, żem przepracowany i nerwowy. Kazał dużo jeść, pić kumys, mało palić, jak będzie pogoda brać kąpiele słoneczne, i gdybym tracił na wadze przyjść do niego na poradę. Nudy tu ogromne: jest krokiet, stare pianino, coś w  tym rodzaju jak nasze pianino na Mokotowie, stary gramofon zostawiony przez jakiegoś kumyśnika i wszystko …

Może gdy będzie pogoda, pójdę w góry na spacer na poziomki do wsi tatarskiej, to czas jako tako przejdzie. Złodziei tu nie ma – pokoik zostawiam otwarty, wszystko pootwierane. Przychodzę za kilka godzin niczego nie brak. Tatarzy z okolicznej wsi naród spokojny, kobiety spokojne. Jeden z kuracjuszów zaproponował Tatarce coś nieprzyzwoitego, odpowiedziała mu tak: „Stydno pan, moja Boga tego nie pozwala”.

No Karolciu do widzenia. Napisz co słychać na Kępie, w Mokotowie, przeczytaj list matce i siostrom.

Twój Antek

A na koniec drobna ciekawostka…

Jak wyglądało sanatorium?